Nasi Przyjaciele
Wszystko o kotach ...
Hodowli w bazie
Menu
Katalog hodowli kocich
Ogłoszenia
Słownik pojęć
Kuwety składane
Poradnik
Zdrowie
Psychika i zachowania
Pielęgnacja
Zwierzęta rasowe
Historia kota domowego
Prawo
Opowieści
Imiennik
Sklep Zoologiczny
Szukaj
Mapa serwisu
Nasz banner
Dołącz do nas !
Gry o kotach
Zamów biuletyn

Jeśli chcesz być powiadamiany(a) o nowościach w serwisie zamów nasz biuletyn






Logowanie





Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Hotele
Apartamenty, pokoje i tanie pensjonaty
Noclegi Muszyna
Noclegi Korbielów
Pokoje w Krakowie
Hotels in Kiev
Hotels in Moscow
Hotels Munich
Fotograf Kraków
Słownik pojęćKatalog hodowliOgłoszeniaKontakt
Katalog hodowli kocich arrow Opowieści arrow Niezwykła historia Amiego
Największy katalog polskich hodowlii Słownik pojęć hodowlanych Darmowe ogłoszenia
Niezwykła historia Amiego Drukuj Email
Redaktor: Forest Eyes   
13.06.2008.
Image  Jest to historia kota, który nigdy nie będąc na wolności potrafił sobie poradzić i przetrwać aż 6 tygodni w całkowicie obcym dla niego środowisku oraz pełnego poświecenia i wielkiej miłości do zwierzęcia. 
Historia Amiego i moja jest niby prosta… ale pełna łez, żalu, cierpienia i szczęśliwego zakończenia.
A zaczęła się 17 sierpnia 2007...
    gdy wyjechałam na (sobotnią?) wystawę do Koblenz (Niemcy), następnego dnia mieliśmy dotrzeć do Ostrawy, gdyż Amiemu brakowało tylko 1 BIS aby uzyskał tytuł DSM. Ami dziwnie się zachowywał tego dnia, jak nigdy przychodził na pieszczoty jadł bardzo dużo, praktycznie był całkiem innym kotem … 18 sierpnia na autostradzie koło miasta Erfurt Ami był na tylnim siedzeniu z córką, Edolia kotka usilnie starała się przecisnąć na moje kolana i wtedy to o godz 00.25 uderzył w nas samochód z bardzo duża prędkością, zanim się zatrzymaliśmy od miejsca uderzenia po kilku krotnym odwróceniu samochodu dookoła własnej osi minęło 0.5 km . Trzymałam kurczliwie kotkę i wtedy usłyszałam krzyk córki, że nie ma Amiego. Drzwi auta były zakleszczone mimo to udało się nam z niego wydostać. Nie patrząc na fakt że obie byłyśmy na boso, biegałyśmy miedzy szkłem… rozwalonymi autami … jeżdżącymi samochodami po autostradzie  a są tam aż 3 pasy ruchu . Trzymając na rękach kotkę, usilnie szukałyśmy Amigo, najpierw po jezdni, modląc się aby go tam nie było, potem po poboczu, ale niestety było tak ciemno i tak dużo ścierniska że trudno było cokolwiek wypatrzeć. Sprawca wypadku stał sobie spokojnie na poboczu i śmiał się, że głupie baby szukają w tych ciemnościach jakiegoś kota.
    W chwilę później córka krzyknęła że nie może oddychać i upadła na ziemię, wezwaliśmy  pogotowie wraz z policją, Odjeżdżając do szpitala zapewnili mnie, że nadal będą szukać Amigo, a zaraz o świcie ktoś po mnie podjedzie i wrócimy na miejsce wypadku. Niestety, okazało się, że policja odjechała zaraz po tym jak nas zabrano do szpitala, a auta zapakowano na lawety, rano też nikt po mnie nie przyjechał . Mimo szoku, bólu i niepokoju o córkę nie poddałam się. Po wypytaniu ludzi o autostradę poszłam tam pieszo 20km pod górę i jeszcze 5 km po autostradzie aby dojść do miejsca wypadku.
    Amiego szukałam przez kilka godzin, niestety bez skutku. Zorganizowano nam transport, lawetę i musiałyśmy wracać do Polski. Wiara w to że odnajdę Amiego była silniejsza, mając w sercu obraz mojego ukochanego kota w najbliższy weekend pojechałam ze znajomymi aby ponownie przeszukać okolicę, wypytać ludzi oraz rozwieszać ogłoszenia ze zdjęciem . Niestety…ponowna porażka, byłam już tak załamana że powiadomiłam najbliższe osoby o tym, że podjęłam decyzje, że jeżeli nie znajdę Amiego to likwiduje hodowlę, ponieważ nie wyobrażam sobie jej bez niego.
Wtedy właśnie zareagowała Ewa Kosycarz, która powiadomiła inne osoby . Odezwało się do mnie kilka osób z pytaniem jak mogą mi pomóc aby go odnaleźć, wszyscy którzy byli w stanie szybko uruchomili swoje znajomości po stronie niemieckiej . Znów uwierzyłam w siebie i w tych ludzi, byłam pewna że nie mogę się poddać.
    Co weekend byłam na miejscu wypadku z nadzieją że właśnie to dziś go odnajdę i zabiorę do domu.
A teren poszukiwań był ogromny. Pewnego dnia zadzwonił do mnie Jarek Kłosinski, że Ami był widziany przez Panią weterynarz Franzisca Neunz z pobliskiej przychodni, która była z psami na spacerze, Franziska  z całym sercem zaangażowała się w poszukiwania, wynajęła ze schroniska pułapkę specjalistyczną i ustawili na miejscu gdzie był widziany Ami. Niestety podczas zbliżającego się weekendu po spotkaniu z Panią weterynarz Franzisca Neunz i dowiedzeniu się o tym że widziała go osobiście nie znalazłam go znowu. Wielokrotnie jeździłam na miejsce wypadku i szukałam kota. Minęło dużo czasu...Nie poddałam się... To kawał drogi... w dodatku kosztownej drogi...Musiałam prosić ludzi, by mnie wieźli, bo mój samochód poległ w tym nieszczelnym wypadku, w którym zaginął Ami...W pracy nie uzyskałam urlopu z powodu braków kadrowych, ustaliłam z kierownictwem że nadrobię czas wolny pracą po 10 godzin .
  21 wrzesnia wyjechałam ponownie ale już nie na weekend, ale aż na 9 dni tyle miałam mieć wolnego czasu na poszukiwania postawiłam sobie za cel, że bez Amiego nie wracam do kraju. Szukam go do upadłego i też tak było…. spałam na przemian ze znajomym po 2 godziny na dobę , w samochodzie który był zaparkowany na miejscu gdzie był widziany Ami . Osoby które widziały nas tam od paru dni zaczęły się nam nawet kłaniać i mówić GUD MORGEN było to miłe . I w ten 26 września zadzwonił ponownie Jarek Kłosinski z zapytaniem gdzie jestem, odpowiedziałam, że w Niemczech szukam Amiego i te słowa zostaną mi w pamięci do końca AMI JEST ZŁAPANY !!! zatkało mnie nie mogłam złapać tchu po chwili krzyknęłam BOZIE GDZIE ON JEST .
    Jarek przekazał mi adres kobiety która znalazła Amiego. Okazało się, że był on ode mnie 3 km, bardzo szybko udałam się na miejsce. Wyszła do mnie młoda kobieta zapytałam - Juliane Schloffel?  tak - odpowiedziała… zapytałam o Amiego, zaprowadziła mnie do pokoju i pokazała klatkę uchyliła ją  i był tam kot czarny, skulony mocno w kłębek, zawołałam AMI podniósł głowę i wtedy ujrzałam jego oczy o BOZE - krzyknęłam  Ami. Uściskałam dziewczynę i rozpłakałam się. Nie mogłam powstrzymać łez schyliłam się do Amiego wyciągnęłam go z stamtąd usiadłam na podłogę trzymając go na kolanach i płakałam nie wierząc w to że mam go we własnych ramionach. Uwierzcie mi Ami mnie poznał patrząc bardzo smutnymi oczami wciskał mi się w ramiona. Dałam mu środek uspakajający i zdecydowałam o tym iż jedziemy do domu. Ponownie podziękowałam Juliane Schloffel za zaangażowanie i pomoc. 26 września to dzień w którym oboje dostaliśmy nowe życie.
zadzwoniłam do Jarka Kłosińskiego, aby go powiadomić o tym, że to jest Ami i podziękować mu za wszelką pomoc z jego strony/. Jadąc do domu Ami zaczął pić i powoli jeść zadzwoniłam do weterynarza aby był w gabinecie, ponieważ wiozę Amiego. Obejrzał go porobił prześwietlenia USG jamu brzusznej i dał masę zastrzyków. Prócz powyrywanej sierści i stanu psychicznego oraz utraty wagi z Kocura który miał przed wypadkiem 8,200kg obecnie ważył zaledwie 1700kg.. nie miał żadnych innych dolegliwości. Przywiozłam go do domu i byłam wszoku jak przywitały go pozostałe koty, zachowywały się JAK BY ON CAŁY CZAS BYŁ, Festa jego matka zaczęła go lizać po pyszczku i się do niego przymilać.
Opisując to niebyło mi łatwo ponownie płakałam przypominając sobie jaka byłam bezradna i bezsilna oraz że bez prawdziwych ludzi oraz przyjaciół nie udało by mi się przetrwać i odnaleźć Amiego. Za co im będę cały czas wdzięczna. Dziś Ami jest w pełni sił witalnych i cieszy swym widokiem nasze serca. Amareoth doszedł bardzo ładnie do siebie i wrócił w pięknym stylu na wystawy. Na Między Narodowej Wystawie w Szczecinie w kwietniu tego roku zdobył w dwa dni BOB II kończąc w pięknym stylu tytuł DISTINGUISHED SHOW MERIT .
Nigdy nie należy się poddawać i nie tracić nadziei .
Uwierzcie, że było warto poświecić się dla tego kota wszak to członek rodziny .
Jeszcze raz pragnę podziękować wszystkim .
 Dorota Biskupska wraz z Amareothem Forest Eyes*PL z Wrocławia
 www.foresteyes.republika.pl
 
Chciałabym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w poszukiwaniu zaginionego Absolute Winner EC Amareoth Forest Eyes*PL i przyczynili się do tego, że znów jest w mojej hodowli cały i zdrowy.
Szczególnie dziękuję:
Pani Juliane Schloffel, która odnalazła Amareotha
Pani weterynarz Franzisca Neunz z Egstedt, która go widziała i zastawiła pułapki
Pani Carmen Kruger-hodowczyni NFO (www.vomtraumzauberbaum.de), która na swojej stronie startowej zamieściła zdjęcie Amareotha, opis wypadku i obdzwoniła wszystkich weterynarzy w okolicy oraz cały czas koordynowała poszukiwania
Pani Adriannie Matusiak (www.peshewafarm.de)
Panu Jarkowi Kłosińskiemu i Pani Magdalenie Kudra (www.norwegi.pl)
Pani Annie Jakubiak Błąd! Nieprawidłowy odsyłacz typu hiperłącze.
Pani Ewie Kosycarz
oraz Panu Rafałowi Lewandowskiemu.
Dzięki waszej pomocy uśmiech znów zawitał na mojej twarzy !!!
 
 


 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Advertisement

powered by joomla!space
Ace Charity - Ace Shin
Designed by Adela, PanteraX, Ma-rYu-sH/CHInc. Thanks to Trijnie for layout inspiration.
Powered by Joomla! - Copyright © 2005-2007 - All Rights Reserved

Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS! Get Firefox - The Browser, Reloaded. Przeglšdarka Opera

Szukaj na stronie
Czy wiesz że...
Jedną z przyczyn tego, że koty i psy mają lepszy słuch, jest możliwość obracania uszami we wszystkie strony. Ludzkie możliwości poruszania uszami są niestety ograniczone. Człowiek posiada 6 mięśni usznych, a koty i psy mają ich aż 14.
 
Sonda
O czym chcesz przeczytać więcej artykułów?
 
Nowości
Wyszukaj w Google
Google
Najnowsze ogłoszenie
Kocurki Maine Coon - przyjacielskie i bardzo duże
Kocięta (21.01.2012)
Srebrne kocięta perskie z rodowodem
Kocięta (13.01.2012)
Oddam młodą kotkę !
Oddam kota w dobre ręce (12.01.2012)
GIC GRAL Alantos*PL-REPRODUKTOR
Reproduktory (08.01.2012)
kocięta norweskie leśne
Kocięta (16.11.2011)


 
= Ad with Photo