|
Hau!!! Chcę się przedstawić – jestem TYTUS, mam 10 lat, a więc taki stary to jeszcze nie jestem  Mam czarne futro - tzn loki, „Pańcia” mówi, że jestem pudlem, czy coś w tym rodzaju. Czasem nazywają mnie Żabojad, bo dziadek twierdzi, że jak się kładę to jakbym pływał żabką. Funkcja jaką pełnię w rodzinie to Przewodnik Stada, inaczej Główny Samiec, Wódz, Pan, Król tak ja sam siebie nazywam. Nie wierzycie? Przykład: to ja wyprowadzam „Pana” na spacer, chodzimy pod balkony i między krzaczory, często słyszę jak Pan „rzuca mięsem” za każdym razem gdy wdepnie w niespodzianki zostawiane przez moich kolegów.
W ogóle jestem bardzo bystry i inteligentny, o urodzie nie wspomnę. Nie jedna psia panna za mną piszczała. Jak mam humor i ochotę to potrafię zrobić show przed znajomymi Pana, na komendę wykonuję w kolejności: siad - daj łapę – drugą – leżeć - turlać się – daj głos tzn jak mi się opłaca. Największe moje przyjemności to: - paróweczki drobiowe, - zabawa „szukaj jeżyka” codziennie punkt 20.00, - wyprawy na działeczkę i oranie grządek , - dłuuugie klepanie po pupie, aż do znudzenia - bynajmniej nie mojego, - spanie w łóżku Państwa, - zajmowanie miejsca Pana w fotelu, gdy wychodzi do toalety, - imprezy towarzyskie, wtedy koczuję pod stołem i udaję głodnego, większość gości się na to nabiera , - obecność wegetarian na tychże spotkaniach, którym wciska się wyroby mięsne, wszystko zgadnijcie gdzie ląduje, Co mnie wpienia najbardziej: - pupil Pańci bezczelny sierściuch - kocur znajomych , - gdy zostaję sam w domu, a Pan chroni przed demolką z mojej strony tapczany przez rozłożenie parasoli... bez komentarza, - dysputy telefoniczne Pańci w porze spaceru, - ten „burak” spod 10, co pochodzi z jakiejś Syberii i dużo biega, ale szczekać to on wcale nie umie, a ja demonstruję przy każdej okazji swoje możliwości wokalne, - Gość w białym wdzianku, co to pchał mi ostatnio palce tam gdzie słońce nie dochodzi, by rzekomo sprawdzić stan mojej prostaty, na jego nieszczęście o mało tych paluchów nie stracił jak go chapnąłem, a Pańci powiedział, że radzi mi zgilotynować moje klejnoty bo jestem agresywny . Bzzzzbura - Ludzie, którzy mają mnie jedynie za „kanapowca” i pieska do towarzystwa, Największa moja zdobycz to: - kilka drągów porzuconych przez kolesi z osiedla, - kiełbasy, nie pierwszej świeżości, które dobra kobieta lubi wyrzucać przez balkon, Mniam, - elastyczny wynalazek, kobiety to chyba noszą na nogach, a źli mężczyźni na głowach, Największa moja wpadka to: - jak wybrałem się na podbój osiedla i niebyło mnie 2 dni, błędy młodości , ale cudowne wspomnienia pozostały. - wyładowanie napięcia psychicznego na książce z biblioteki, - jak porwałem ze stołu i zżarłem 0,5 kg sera żółtego, oj dostało mi się, - wytarzanie się podczas spaceru w odchodach kolegów. Kończę już opowieść: Kochajcie swoje psy, bo jak nie to będzie więcej wpadek autor: Ewa Michniewicz |