|
Redaktor: Michał Pogoda
|
|
06.06.2007. |
 A mój kot, Szary, zwracając się do mnie ze swoją słynną lekceważącą miną (uniesiona w górę jedna brew, głowa lekko pochylona w lewo lub prawo, no sami wiecie pewnie jak to wygląda) zapowiedział, że z dniem 3go lipca, o godz. 13:24 rozpocznie rotacyjny strajk włoski. Protest ten przyjmie wielorakie formy min.
Szary będzie znacznie dokładniej i skrupulatniej wylizywał swoją miseczkę, poświęci dwa razy więcej czasu na higienę osobistą, a także będzie znacznie bardziej intensywnie drzemał.
Jak zapowiedział w oficjalnym piśmie (trochę wymiętym i poplamionym) które zostawił mi na biurku (że niby w kancelarii i żebym „mu podbił przyjęto dnia”) w razie nie spełnienia postulatów, przewiduje zaostrzenie protestu w postaci jeszcze bardziej finezyjnego ukrywania moich skarpetek (robi to ciągle, mimo, że nie protestuje).
Pismo wspominało wprawdzie o załączniku zawierającym treść żądań, ale takowy wcale się na moim biurku nie pojawił (szukałem dokładnie).
Postanowiłem, że nie będę dociekać o co chodzi. Zamiast przybijać Szaremu kancelaryjną pieczątkę, odłączę mu trwale dostęp od internetu z wiadomościami z kraju i ze świata na czele (telewizora nie mamy od wielu lat co w przeciwieństwie do kota, bardzo sobie chwalę, Szary twierdzi, że na Discovery jest specjalny kanał tematyczny dla kotów zaangażowanych politycznie) . W końcu strajk włoski jest przecież wyrazem przygnębiającej bezradności protestujących, takim krzykiem rozpaczy i z całą pewnością nie należy sobie z niego żartować.
 Kot Szary drzemiący na próbę ze zdwojoną intensywnością (trening przed protestem). |